poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"ŚMIECIOWE" CIASTECZKA MARCHEWKOWO - KOKOSOWE (WEGAŃSKIE, BEZGLUTENOWE)

Dlaczego "śmieciowe"? Bo wykonane z odpadów po zrobieniu soku i mleka domowej roboty. Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że codziennie rano robimy sok. Niestety pulpa zwykle ląduje w koszu, a powinna w ...piekarniku! Odpad z marchewki stanowi bowiem świetną bazę do ciasteczek. Gdy połączyć to z kolejnym "śmieciem", czyli pulpą po mleku kokosowym, to wychodzą smaczne, zdrowe ciasteczka. Mojej Jagódce i jej kolegom smakowały baaaardzo. Jakimś cudem uchowało się dla mnie jedno ciasteczko. Ooooj bardzo umiliło mój dzień. Pyszka!!! Polecam, bo są ekspresowe w wykonaniu, tanie i, jak już pisałam, przepyszne!





Składniki na 11 ciasteczek:

1 szklanka pulpy z marchewki,
1/2 szklanki pulpy po mleku kokosowym,
1/2 szklanki bezglutenowych płatków owsianych,
garść rodzynków,
1 łyżeczka cynamonu,
50 ml rozpuszczonego oleju kokosowego,
1 łyżeczka syropu klonwego, z agawy, cukru kokosowego, itp. (opcjonalnie).

Wykonanie:

Wszystkie składniki mieszamy. Następnie formujemy ciasteczka o średnicy 6-7 cm. Ukladamy na kratce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez 30 minut w temperaturze 180 stopni. 

czwartek, 25 sierpnia 2016

PIECZONE PIEROGI ORKISZOWE Z SOCZEWICĄ

Kto nie lubi pierogów? Nasza rodzina do takich osób na pewno nie należy. Odkąd mamy dziecko, jadamy je niezwykle rzadko, bo brakuje nam czasu na ich wykonanie. Jednak wielka tęsknota za ich smakiem zaowocowała przepysznym obiadem w postaci pierogów właśnie. 

Kiedy byłam wszystkożercą, moimi ulubionym nadzieniem do pierogów było ... mięso. Roślinną alternatywą dla takiego farszu jest soczewica. Muszę przyznać, że pierogi mięsne nie umywają się smakowo do wegańskich z soczewicą. Pierogi te postanowiłam upiec, bowiem brak wprawy w ich lepieniu spowodował, że nie były one idealnie zwarte i bałam się, że w wodzie się rozpadną. 

Nie będę oszukiwać, że wykonanie ich zajęło mi mało czasu i było lekkie. Ciasto ze skiełkowanego orkiszu jest mało elastyczne, dlatego pierogi lepi się dłużej i ciężej. Chyba, że to po prostu mój brak doświadczenia w lepieniu pierogów. ;-) Wierzę, że następnym razem pójdzie mi dużo sprawniej. Najważniejsze, że danie wyszło przepyszne, przerosło moje oczekiwania. Zjedliśmy całą blachę pierożków w mgnieniu oka. Polecam baaaaaaaardzo!!!






Składniki na 28 sztuk:

ciasto:
1,5 szklanki mąki ze skiełkowanych ziaren orkiszu,
100 ml wody,
1/2 łyżeczki soli.

farsz:
2,5 szklanki ugotowanej soczewicy (zielonej lub brązowej),
2 cebule,
4-5 ząbków czosnku,
1 łyżeczka kminku mielonego,
1 łyżeczka suszonej natki pietruszki,
1 łyżeczka majeranku,
1 łyżeczka soli himalajskiej,
1/2 łyżeczki pieprzu czarnego,
1/4 łyżeczki cząbru.

Wykonanie:

Soczewicę moczymy na noc, rano odcedzamy, przepłukujemy i zalewamy wodą na wysokość 0,5 cm ponad poziom soczewicy. Gotujemy przez 15 minut. 
Cebulę podsmażamy. Dodajemy do soczewicy wraz z przyprawami i przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Wszystko blendujemy przy pomocy ręcznego blendera.

W misce umieszczamy mąkę i sól, mieszamy. Dolewamy gorącą wodę i pozostawiamy na kilka minut. Następnie mieszamy i wyrabiamy ciasto. Wałkujemy na cieniutki placek. Wycinamy szklanką kółka o średnicy 7cm. Na każde kółko nakładamy łyżeczkę farszu i lepimy pierożka. Pierogi układamy na blaszce i pieczemy 25 minut w temperaturze 190 stopni. 

niedziela, 21 sierpnia 2016

JAGLANE PULPETY


Kasza jaglana z warzywami to chyba najczęstszy obiad w naszym domu. Dziś te składniki uformowałam w kuleczki i wyszły pyszne, aromatyczne pulpeciki. Moża pokusić się dla nich o sos pomidorowy. U nas, z braku passaty z pomidorów, wystąpiły solo, bez sosu, a w skromnym towarzystwie sałatki. Świetnie sprawdziłyby się w lunch boxie. Przeżyją każdą podróż, bo są ładnie zwarte, nie rozpadają się. Polecam!






Składniki na 21 pulpetów:

2,5 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej,
1 marchewka,
1 pietruszka,
1 cebula,
natka z jednej pietruszki,
2 ogórki kiszone,
2 liście laurowe,
2 kulki ziela angielskiego,
1 łyżeczka kminku,
1 łyżeczka suszonego koperku,
1/2 łyżeczki cząbru,
1 łyżeczka soli,
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu.

Wykonanie:

Marchewkę i pietruszkę ścieramy na tarce o grubych oczkach. Cebulę i ogórki kroimy na drobą kostkę, natkę siekamy. Cebulę, marchew, pietruszkę i ogórki dusimy do miękkości z dodatkiem liści laurowych i ziela angielskiego. Wszystko łączymy z ugotowaną i  zblendowaną (nie musi być dokładnie) kaszą jaglaną. Dodajemy przyprawy, mieszamy. Formujemy kulki wielkości piłek golfowych, układamy w naczyniu gliianym lub szklanym, żaroodpornym. Pieczemy 25 minut w temperaturze 180 stopni. Smacznego!

piątek, 19 sierpnia 2016

WITARIAŃSKI DESER. BRZOSKWINIE Z CZEKOLADOWYM MUSEM.

W naszej kuchni już powoli zaczyna brakować miejsca na sezonowe owoce. Zaopatrujemy się w nie tonami, a jemy codziennie kilogramami. ;-) Dziś postanowiłam podać je w ciekawej formie. Sałatka owocowa, koktajl to już nuda, czas więc na ... brzoskwiniowe łódeczki z karobowym wnętrzem. Wyglądały super, smakowały jeszcze lepiej. W sam raz na poczęstunek dla gości. Rarytas!!!



Składniki na 4 porcje:

2 brzoskwinie,
1/2 awokado,
2 łyżki karobu,
1 łyżeczka wegańskiego słodzidła: syrop z agawy, klonowy, daktylowy...,
1/4 łyżeczki wanilii w proszku,
maliny.

Wykonanie:

Brzoskwinie pozbawiamy pestek i wypełniamy kremem z awokado (rozgniecione widelcem awokado + karob + wanilia + słodzik). Dekorujemy malinami. Smacznego!

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

NAJLEPSZY POKARM DLA DZIECKA!

Zdrowie kształtuje się w dzieciństwie, dlatego tak ważne jest odpowiednie odżywianie matki w trakcie ciąży, jakość jej mleka oraz pokarmu małego dziecka. To wszystko stanowi zrąb rozwoju jego mózgu i zdolności intelektualnych. Pożywienie, jakim karmiony jest człowiek w dzieciństwie, decyduje o budowie komórek mózgowych, aktywności neuroprzekaźników, wpływa również na proces jego odczuwania i myślenia przez cały okres jego życia.

Jak więc żywić dziecko, by zapewnić mu najlepszy start w życiu i mieć pewność, że jego układ nerwowy rozwinie się prawidłowo? Przede wszystkim skorzystać z części biologii matki i dziecka, z "wewnętrznego" narzędzia mądrego rodzicielstwa, a mianowicie KARMIĆ PIERSIĄ minimum przez dwa lata. Ostatnie badania ustaliły, że im dłuższe karmienie piersią, tym większe korzyści zdrowotne dla dziecka i matki. Takie długie karmienie zaleca Światowa Organizacja Zdrowia, dlatego jeśli ktoś się dziwił, że karmię piersią tak duże dziecko, odpowiadałam, że stosuję się do zaleceń ekspertów. 



Naukowcy dowiedli, że IQ dzieci karmionych piersią ponad rok jest wyższy niż u dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym. Kobiece mleko - w przeciwieństwie do odżywek dla niemowląt - zawiera kwasy tłuszczowe omega-3, DHA i wiele innych substancji niezbędnych do prawidłowego rozwoju mózgu. Oczywiście, zawartość kwasów omega-3 w mleku kobiecym jest uzależniona od jej diety. Im więcej w diecie zielonych warzyw, tym wyższy poziom wspomnianych kwasów, a co za tym idzie, lepszy rozwój intelektualny dziecka (z radością i dumą mogę to wszystko potwierdzić na przykładzie mojego dziecka). Na podstawie badań można stwierdzić, iż dzieci matek karmiących piersią i stosujących zdrową, opartą na produktach roślinnych dietę są inteligentniejsze od dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym, a także sprawniejsze intelektualnie w wieku dorosłym. 

Do wspomnianych wyżej korzyści zdrowotnych z karmienia piersią należy też doliczyć:

1. Lepszy wzrok u dzieci karmionych piersią. Badania pokazują, że z powodu "inteligentnych tłuszczów", jakie zawiera matczyne mleko, dzieci mają lepszą ostrość widzenia.

2. Lepszy słuch u dzieci karmionych piersią. Picie przez dzieci w pozycji leżącej z butelki może sprawić, że mleko dostanie się do trąbki Eustachiusza, co zwiększa ryzyko choroby ucha. Naukowcy ustalili, że dzieci, które karmione były piersią powyżej swoich pierwszych urodzin, dużo rzadziej zapadały na infekcje uszu niż te, odstawione od piersi wcześniej. 

3. Piękniejszy uśmiech u dzieci karmionych piersią. Ssanie piersi poprawia ustawienie szczęki i rozwój mięśni twarzy.

4. Mleko matki jest bardzo lekkostrawne. Ludzkie mleko jest specjalnie przeznaczone dla ludzkich dzieci, dlatego jest dla nich łatwiejsze do przyswojenia.

5. Matczyne mleko chroni niedojrzałe jelita. Zawiera ono substancje odpornościowe, pokrywające przewód pokarmowy i broniące bakteriom dostępu do krwiobiegu. Dzięki temu dzieci karmione piersią mniej chorują i rzadziej mają alergie pokarmowe.

6. Zdrowsza skóra u dzieci karmionych piersią. Istnieje mniejsze prawdopodobieństwo wysypek alergicznych u dzieci kp.

7. Mniejsze prawdopodobieństwo wyrośnięcia na otyłych ludzi. Karmienie piersią uczy dobrych nawyków żywieniowych od samego początku. Niemowlęta uczą się dopasować ilość zjadanego pokarmu do apetytu, bez dopingowania do wypicia ostatnich dwudziestu mililitrów z butelki. Dzieci karmione piersią są zwykle szczuplejsze niż te, karmione mieszankami dla niemowląt. 

8. Ochrona przed wieloma chorobami. Karmienie piersią powoduje mniejszą zachorowalność na praktycznie wszystkie rodzaje infekcji, w tym bakteryjne zapalenie opon mózgowych, botulizm dziecięcy, a także cukrzycę insulinozależną, chorobę Crohna i raka w dzieciństwie. Wśród dzieci karmionych piersią występuje też mniejszy odstetek Zespołu Nagłego Zgonu Niemowląt (SIDS).

9. Lepsze zdrowie matki karmiącej piersią. Wśród takich matek występuje mniejsze prawdopodobieństwo zapadnięcia na depresję poporodową, raka piersi, macicy, jajnika, osteoporozę. 

W karmieniu piersią, poza powyższym, niezwykle doceniam CUDOWNĄ WIĘŹ, jaka się wytworzyła między mną a córką. W karmieniu piersią tak łatwo o nieskończenie wielką bliskość matki i dziecka. Moje początki karmienia piersia nie były łatwe. Moja córka domagała się piersi non stop przez 8 pierwszych tygodni jej życia. Miałam maluszka przy piersi 20h na dobę. Gdy mąż był w pracy nie byłam w stanie przygotować obiadu, napoju, nawet wyjście do toalety było wyczynem. Nikt nie powiedział mi, że niektóre dzieci mają tak silną potrzebę ssania i bliskości, że chcą być przytulone do matki przez cały czas. Moja córcia ewidentnie chciała wrócić do brzuszka :-). Teraz już nie stresowałabym się tak tym faktem, karmiłabym z uśmiechem na ustach, otoczona ciekawymi książkami. Wtedy martwiłam się, że mam nietłuste mleko lub za mało mleka, itp. Teraz wiem, że to bzdury, bowiem nawet głodujące w Afryce matki karmią pełnowartościowym mlekiem. Wyznacznikiem tego, że dziecko dostaje wystarczającą ilość pokarmu jest przybieranie na wadze. I tylko zbyt wolny wzrost powinien być sygnałem, że dzieje się coś niepokojącego. 

Karmienie to coś więcej niż dostarczanie niezbędnych składników odżywczych. To czas na naukę zachowań społecznych, kształtowania charakteru dziecka, wychowania go na dobrego, wrażliwego człowieka. Moje dziecko codziennie odwdzięcza się, za tak długie karmienie piersią, uśmiechem, spokojem, zdrowiem, wrażliwością, szczęściem i mądrością. Zachęcam gorąco do takiego sposobu karmienia i dbania o malca! 


Bibliografia:

J. Fuhrman. Zdrowe dzieciaki. Warszawa 2005.
W. Sears, M. Sears. Księga Rodzicielstwa Bliskości. Warszawa 2013.

piątek, 12 sierpnia 2016

PIZZA NA CIEŚCIE ZE SKIEŁKOWANEGO ORKISZU (BEZ DROŻDŻY, TŁUSZCZU) Z DUŻĄ ILOŚCIĄ ZIELONYCH WARZYW

Kolejna propozycja na zdrową, wegańską pizzę. Smakowo jest ona bardzo zbliżona do tradycyjnej pizzy, ale właściwości zdrowotne są nieporównywalne. Brak w niej białej mąki, drożdzy, tłuszczu, za to zawiera sporą dawkę warzyw i bogatego w białko, fitosterole, witaminy (A, D, E) i minerały (cynk, selen, miedź) skiełkowanego orkiszu. 

Taka pizza jest świetnym sposobem, by przemycić dla dziecka nielubiane, a bardzo zdrowe warzywa. W naszym przypadku jest to brokuł. Kroję go drobniutko i w dużej ilości wykładam na ciasto. Moja córka zjada z wielkim smakiem, nieświadoma obecności warzywa, za którym nie przepada. Dla niej wykonuję taki zabieg: piekę ciasto bez dodatków, a później nakładam na nie surowe, drobniutko pokrojone warzywa. Proponuje tak robić, jeśli chcemy zachować wszystkie składniki odżywcze warzyw. Wysoka temperatura pieczenia bowiem znacznie je uszczupli. 





Składniki na pizzę o średnicy 30 cm:

1 szklanka mąki ze skiełkowanego orkiszu,
50 ml wody,
szczypta soli himalajskiej,

5-6 różyczek brokuła,
1 cebula,
1 mała cukinia,
100 ml passaty pomidorowej,
3 ząbki czosnku,
1 łyżeczka bazylii,
1 łyżeczka oregano,
szczypta soli i pieprzu.

Wykonanie:

Mąkę mieszamy z solą i dodajemy wodę. Wyrabiamy ciasto i wałkujemy na cieniutki placek. Wykładamy na blachę do pieczenia.

Ciasto smarujemy sosem pomidorowym (passata z pomidorów + czosnek przeciśnięty przez praskę + bazylia, oregano, sól, pieprz).

Wykładamy warzywa: brokuł, cebula, cukinia. Posypujemy oregano. Tak przygotowaną pizzę pieczemy przez 25 minut w temperaturze 220 stopni. Smacznego!



wtorek, 9 sierpnia 2016

CHLEB HUNZÓW

Słyszeliście kiedyś o plemieniu Hunzów - najzdrowszych, najdłużej żyjących i najszczęśliwszych ludziach na świecie? Warto zapoznać się z ich stylem życia i odżywiania, jeśli chcemy uniknąć chorób cywilizacynych i do ostatnich swych dni cieszyć się pełnią zdrowia, sił witalnych. Może nie przeprowadzimy się do ogrodzonej górami doliny Himalajów, gdzie jest nieskażone powietrze, wszedzie rosną drzewa morelowe, a z gór spływa, pełna minerałów, woda z topniejącego lodowca. Ale w miarę możliwości możemy odżywiać się tak jak Ci ludzie. 

Oprócz surowych owoców, warzyw, orzechów, w ich diecie dużą rolę odgrywa chlebek chapati. Często go w naszym domu odwzorowywujemy. Jest to placek ze skiełkowanych ziaren orkiszu, nie ma w nim tłuszczu, smażony jest na suchej patelni. Zjadamy go z surowymi warzywami. Bardzo nam smakuje, a córka jest niemal od niego uzależniona. Naszym marzeniem jest, by kiedyś odwiedzić plemie Hunzów. Dla nas są to niesamowicie inspirujący ludzie. 

Oto chleb Hunzów w cywilizowanym świecie i domu :-):


Składniki na 8 placków chlebowych:

2 szklanki mąki ze skiełkowanych ziaren orkiszu,
100 ml wody, 
szczypta soli.

Wykonanie:

Ziarna orkiszu kiełkujemy, następnie suszymy i mielimy na mąkę. Do mąki dodajemy wodę i formujemy ciasto. Dzielimy je na kulki wielkości orzechów włoskich. Kulkę ciasta umieszczamy pomiędzy papier do pieczenia lub folię i wałkujemy na cieniutki placek (patrz zdjęcie poniżej).


Chlebki smażymy na suchej, bardzo rozgrzanej patelni z obu stron. Gotowe chapati układamy na talerzu (możemy nasmarować oliwą dla lepszej elastyczności) i przykrywamy drugim talerzem. Zjadamy z surowymi warzywami, u nas - suszone pomidory, awokado, świeży pomidor, cebula i ogórek kiszony. Mniammm.

niedziela, 7 sierpnia 2016

CIASTO NA NIEDZIELĘ. KRUCHA TARTA Z RABARBAREM I ŚLIWKAMI (WEGAŃSKA, BEZGLUTENOWA).

Idealne ciasto na niedzielę i każdy inny dzień. Kruche, lekkie, słodkie...czego chcieć więcej? Ciasto w zdrowej wersji każdemu poprawi humor i umili dzień.  Moje dziecko prosiło o kilka dokładek, na początku słowami: "Mogę jeszcze mały kawałek?", a później - "Mogę jeszcze WIELKI kawałek?".  Smakowało nie tylko jej, ale i każdemu w rodzinie. Obiecuję, że niewiele się przy nim napracujecie. Możecie je "doszlifować", dodając na wierzch owoce lub płatki migadałów bądź kokosa, by wyglądało bardziej efektownie. Co tu więcej pisać? Bierzcie się do roboty, bo jest pyszne!





Składniki:

spód:
100g mąki gryczanej,
100g mąki amarantusowej,
80g oleju kokosowego schłodzonego w lodówce,
2 łyżki zimnej wody,
szczypta soli himalajskiej.

warstwa owocowa:
1 laska rabarbaru,
5 śliwek (następnym razem podwoję ilość owoców).

ciasto:
200g mąki kokosowej,
130g oleju kokosowego,
1 "jajko" z siemienia lnianego (1 łyżka zmielonego siemienia plus 3 łyżki wody),
1/2 szklanki cukru kokosowego,
1/2 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia.

Wykonanie:

Mąkę gryczaną, amarantusową i sól mieszamy. Dodajemy posiekany olej kokosowy i uganiatamy ciasto. Następnie wlewamy wodę i wyrabiamy ciasto. Wylepiamy ciastem okrągłą formę. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 15 minut.

Owoce kroimy i wykładamy na podpieczony spód.

Zmielone siemie lniane zalewamy wodą i odstawiamy na 10 minut. Mąkę kokosową mieszamy z cukrem i proszkiem do pieczenia. Następnie dodajemy olej i "jajko".  Mieszamy i wykładamy na owoce. Delikatnie ugniatamy. Wkładamy do piekarnika i pieczemy 35 minut w 180 stopniach. Smacznego!

U mnie wszytskie mąki są domowej roboty. Moczę nasiona przez noc, następnie suszę w dehydratorze, a na koniec mielę na mąkę. 


środa, 3 sierpnia 2016

SOK SZCZEGÓLNIE POLECANY KOBIETOM W CIĄŻY LUB PLANUJĄCYM CIĄŻĘ. BOMBA FOLIANOWA!

Większość kobiet ciężarnych lub planujących ciążę suplementuje witaminę B9. Słusznie! Jest ona bowiem niezbędna do prawidłowego rozwoju płodu. Jednak należy uważnie się przyglądać branym suplementom. Przeważnie zawierają one jej syntetyczną formę, czyli kwas foliowy. A to folian - naturalna forma witaminy B9 jest lepiej przyswajalny. Ponadto, w przeciwieństwie do kwasu foliowego, nie odkłada się w organizmie. Folianu nie można przedawkować, a w przypadku syntetycznych witamin istnieje takie ryzyko. Zbyt wysoki poziom kwasu foliowego może powodować nowotwory i utajać niedobory witaminy B12. 

Wszystkim kobietom w ciąży lekarze zalecają suplementację kwasem foliowym, a rzadko edukują, jak się odżywiać, by zapewnić wystarczającą dawkę witaminy B9. Jedząc produkty bogate w foliany, dostarczamy organizmowi nie tylko B9, ale i wiele innych cennych witamin i minerałów. To klucz do zdrowia naszego dziecka, nas samych i dobrego samopoczucia w ciąży.

Poniższy sok to naturalny suplement B9. Polecam pić codziennie w dawkach nieskończonych :-). Jego główny składnik - botwinka  jest jednym z najlepszych źródeł folianu. Oprócz tego zawiera sporą dawkę wapnia i żelaza - minerałów bardzo potrzebnych kobietom w ciąży. Jeśli dorzucić do niej jeszcze natkę pietruszki, jabłko i marchewkę - to mamy prawdziwą bombę witaminową. Pijcie Kochane na zdrowie! To lepsze, zdrowsze, smaczniejsze i przyjemniejsze niż łykanie chemicznych tabletek. 




Składniki na 0,5 litra soku:

liście z 4 młodych buraków,
3 marchewki,
2 jabłka,
garść natki pietruszki.

Wykonanie:

Warzywa i owoce przeciskamy w wyciskarce (najlepiej zacząć od zieleniny). Smacznego!

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

DOMOWY MAKARON ZE SKIEŁKOWANYCH NASION GRYKI (BEZGLUTENOWY, WEGAŃSKI)

Ooooj, jak bardzo tęskniliśmy za makaronem! Odkąd odkryliśmy konieczność moczenia nasion zrezygnowaliśmy z jedzenia pysznych kluseczek. Ale jest (niedawno przez nas znaleziony) sposób na to, by przygotować makaron z moczonych uprzednio nasion. Jak to uczynić? Przede wszystkim wziąć pod lupę swoją wyciskarkę do soków. Tak właśnie - wyciskarkę! Wiele z nich (w tym nasz Samson) wyposażonych jest w przystawki do robienia makaronów różnych kształtów - niteczki, tagliatelle, klasyczne spaghetti, itp. Gdy posiadamy już odpowiedni sprzęt, wystarczy namoczyć nasiona, podkiełkować je, wrzucić do wyciskarki i ususzyć makaron. Później to już tylko ugotować i podawać z ulubionym sosem, w zupie lub jedynie z kapką oliwy. Makaron domowej produkcji jest przepyszny, duuuuużo tańszy niż ten sklepowy, a przede wszystkim najzdrowszy i najbardziej lekkostrawny (za sprawą kiełkowania nasion) ze wszystkich makaronów! Polecamy!

Muszę o tym wspomnieć... Miał być dziś dodatkowy wpis z przepisem na tort urodzinowy dla mojej Jagody. Jednak blogerki kulinarne też miewają wpadki. Tort nie stężał i wystąpił w postaci mało efektownych (ale pysznych) deserków w pucharkach. Przepraszam córeczko. Żyj nam 120 lat! :-)

Wracając do makaronu:




Składniki, a raczej składnik:

Nasiona gryki - kasza gryczana niepalona.

Wykonanie:

Kaszę gryczaną moczymy na noc. Rano przepłukujemy wodą i odstawiamy. 2-3 razy dziennie przepłukujemy. Nasiona są gotowe do mielenia, gdy wypuszczą małe kiełki. 

Skiełkowane nasiona umieszczamy w wyciskarce do soków z końcówką do robienia makaronu. 



Makaron suszymy 2-3 h w dehydratorze lub na słońcu. 

Wrzucamy do gotującej się wody. Gotujemy 10 minut do miękkości. Podajemy w ulubionej formie. U nas miał wylądować w zupie, ale jednak postanowiliśmy rozkoszować się jego smakiem bez dodatków. 

Polecam i życzę smacznego!